Przybliżona trasa w Rumunii - przedstawiająca zwiedzone przez nas miejsca
Rumunia zawsze kojarzyła mi się z wampirem z Transylwanii czyli Drakulą i wampirem z Bukaresztu czyli Nicolae Ceauşescu. Dwa powody żeby odwiedzić Rumunię w zupełności wystarczą. Te dwie postacie są tak bardzo do siebie podobne, że postanowiłem zmierzyć się z ich mitami.
Ponoć każdy, kto tutaj przyjeżdża ma znacznie niższe oczekiwania, z tego wniosek, że jednak Rumunia potrafi zaskoczyć. Watahy bezpańskich psów, mali cygańscy złodzieje czy tragiczny ruch uliczny – to informacje, które dotarły do mnie przed wyjazdem, nie da się ukryć, że w dużej części to niestety prawda.
Rumunia jako nowy członek Unii Europejskiej ma przed sobą wiele do zrobienia. To bardzo ciekawy kraj, ale zasady, którymi kierują się Rumuni muszą się zdecydowanie zmienić. Ale po kolei...
Pierwsza potężna historycznie postać, z którą przyjdzie nam się zmierzyć, będzie towarzyszyć nam na każdym kroku w rumuńskiej stolicy - Bukareszcie. To niekwestionowany lider wśród dyktatorów - Nicolae Ceauşescu.
Zdjęcie przedstawia "mural" - namalowany sprayem portret Ceauşescu,
który możemy znaleźć na wielu budynkach w stolicy
Jego 22 lata władzy absolutnej - to bardzo ciężki czas dla mieszkańców Rumunii. W latach 70 Securitate - słynna służba bezpieczeństwa Rumunii nasiliła atmosferę antyszpiegowskiej psychozy w kraju: mieszkańców Rumunii zobowiązano do donoszenia na znajomych, współpracowników w celu "wypełniania patriotycznego obowiązku". W ciągu 24 godzin należało poinformować służby o każdym zetknięciu się z cudzoziemcem. Na posiadanie radia trzeba było uzyskać zezwolenie. Inną metodą na uzyskiwanie informacji było bezprawne wkraczanie do domów oraz biur i zakładanie podsłuchów. Rozmowy telefoniczne były kontrolowane, natomiast wszystkie informacje przesyłane listownie były przechwytywane. Brzmi to naprawdę przerażająco, a co ciekawe był to okres, który do dzisiaj przez niektórych wspominany jest z rozrzewnieniem.
Ludność w Rumunii podczas ery Nicolae Ceauşescu i jego zony Eleny (niektórzy mówią, że tak naprawdę to ona pociągała za sznurki) miała zdecydowanie mniej swobody niż Polscy obywatele w latach 70 i 80-tych. Dzisiaj, kiedy w sklepach mamy wszystko czego potrzebujemy, nawet nie zdajemy sobie sprawy jak ciężko było przeżyć zwykłej rumuńskiej rodzinie.
Nicolae Ceauşescu miał wielką wizję zmiany Rumunii. W 1984 roku rozpoczął projekt swojego życia - budowę Casa Poporului, (inna nazwa Palatul Parlamentului) czyli wielki Pałac Parlamentu. Budynek ten jest dzisiaj drugim co do wielkości budynkiem na świecie po Pentagonie w USA. Miał być budynkiem rządowym komitetu centralnego partii oraz siedzibą władz i wszystkich możliwych ministerstw.
Budynek do dzisiaj nie jest skończoną budowlą, po rewolucji w 1989 roku nowy rząd zastanawiał się co zrobić z tym gigantycznym obiektem. Po wnikliwych analizach okazało się, że taniej będzie go jednak skończyć niż wyburzyć, więc postanowiono dokończyć dzieło szalonego wizjonera. Nicolae Ceauşescu był niezwykle zainspirowany potężnymi budynkami rządowymi, które wielokrotnie zwiedzał podczas wizyt w Korei Północnej. Budynek dzisiaj ma 12 poziomów, ponad trzy tysiące umeblowanych pomieszczeń i 330 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. Na wykończenie pałacu zużyto 1 milion metrów sześciennych marmuru!!! Przewodniczka oprowadzająca nas po budynku, opowiedziała nam o prywatnych wyścigach samochodowych w podziemnych garażach budynku, organizowanych przez najważniejsze osoby w państwie. To naprawdę robi wielkie wrażenie. Pod budynkiem, 20 metrów pod ziemią, znajduje się bunkier, mający chronić prezydenta przed atakiem nuklearnym. Pod koniec lat 80-tych jak analizowali inżynierowie, oświetlony budynek zużywał tyle energii elektrycznej w ciągu jednego dnia, co cały Bukareszt w cztery godziny!
Budynek Parlamentu jest najbardziej charakterystyczną budowlą w stolicy
Casa Poporului (House of the People) jest jednym z najciekawszych miejsc do zwiedzenia w całym mieście. Wstęp w zależności od wybranej trasy zwiedzania kosztuje od 20 do 70 RON.
Waluta dane z 14 stycznia 2011r:
1 Romanian New Lei = 0.91222 Polish Zloty
1 Polish Zloty (PLZ) = 1.09623 Romanian New Lei (RON)
Przed zwiedzaniem należy przygotować paszport, który jest jedynym dokumentem uprawniającym nas do wejścia na teren obiektu. Nasz paszport zostanie zdeponowany na czas zwiedzania u specjalnie zajmującego się tylko tym strażnika. Taka procedura jest związana z faktem, że wchodzimy na teren budynku rządowego.
Podobno aż do 1989 roku Ceauşescu okazywał całkowitą nieznajomość realiów życia codziennego w swoim kraju. Kiedy Rumunia przechodziła skrajnie trudny okres, a ludzie stali w długich kolejkach po chleb przed pustymi sklepami, (czy u nas nie było tak samo?) pokazywano go w telewizji państwowej jak wchodził do sklepów pełnych jedzenia lub uczestniczył w festiwalach artystycznych. Specjalne kontyngenty jedzenia wypełniały półki przed jego wizytami i nawet dożywione krowy były transportowane przez cały kraj w oczekiwaniu na jego wizytę na farmie. Podstawowe produkty, takie jak mąka, jajka, masło i mleko były trudno dostępne i większość ludzi zaczęła polegać na małych przydomowych ogródkach, na alejkach w małych miasteczkach lub też na wsi.
Wszystko jednak ma swój koniec. Reżim Ceauşescu upadł po serii gwałtownych wydarzeń jakie miały miejsce w Timişoarze i Bukareszcie w grudniu 1989 roku. W listopadzie 1989 roku, podczas XIV Kongresu Rumuńskiej Partii Komunistycznej, 71-letni wówczas dyktator, został ponownie wybrany na 5 lat jako przewodniczący Partii.
Powoli napięcia osiągnęły tak wysoki poziom, że ludzie zaczęli nieśmiało protestować. Rumuni ukradkiem słuchali radia Wolna Europa i powoli zdawali sobie sprawę, że dni komunizmu sa policzone. Pierwsze demonstracje miały miejsce w Timişoarze, kiedy rząd próbował wyeksmitować węgierskiego pastora László Tőkésa, oskarżonego o szerzenie etnicznej nienawiści. W ramach poparcia dla niego członkowie społeczności węgierskiej otoczyli jego mieszkanie. Rumuńscy studenci przyłączyli się spontanicznie do demonstracji, która wkrótce przekształciła się w gigantyczną manifestację antyrządową.
17 grudnia 1989 roku regularne wojsko, policja i Securitate otworzyły ogień do demonstrantów. Dzień później Ceauşescu wyjechał do Iranu, pozostawiając stłumienie buntu swoim podwładnym i żonie. Do czasu jego powrotu, 20 grudnia 1989 roku, sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta. Wówczas to zostało wyemitowane w telewizji jego przemówienie, w którym mówił o wydarzeniach w Timişoarze jako o „ingerencji zagranicznych sił wewnętrznych w sprawy rumuńskie” oraz o „zewnętrznej agresji na rumuńską suwerenność”. Państwowe media nie udzielały żadnych informacji o wydarzeniach w Timişoarze. Kraj dowiadywał się o działaniach dzięki zachodnim stacjom radiowym, takim jak Głos Ameryki oraz Radio Wolna Europa. Na następny dzień została zaplanowana masowa demonstracja, która według oficjalnych mediów miała zaprezentować „spontaniczny ruch poparcia dla Ceauşescu”.
Słynny budynek komitetu centralnego - miejsce ostatniej przemowy Ceauşescu. To właśnie z tego balkonu przemawiał i z tego dachu uciekał przed rozwścieczonym tłumem helikopterem.
Część pierwsza fascynującego filmu z ostatniej przemowy Ceauşescu, wraz z angielskim tłumaczeniem jednej z najważniejszych przemów, kiedy tworzyła się historia
Część druga filmu
Demonstranci, którzy zebrali się 21 grudnia na Placu Rewolucji, protestowali przeciwko działaniom rządu i głowy państwa. Obraz Ceauşescu, który nie jest w stanie pojąć, dlaczego tłum zaczyna go wygwizdywać, pozostaje jednym z bardziej znaczących momentów w historii rozpadu komunizmu w Europie Wschodniej. Ogłuszony dyktator wraz z żoną Eleną, nie mogąc opanować tłumu, w końcu schroniła się w pobliskim budynku, gdzie została aż do dnia następnego. Do końca dnia w Bukareszcie można było zobaczyć ludzi, którzy gromadzili się na Placu Uniwersyteckim i walczyli z policją i armią na barykadach. Jednakże nieuzbrojeni buntownicy nie stanowili zagrożenia dla aparatu wojskowego, który był skoncentrowany w Bukareszcie. Do północy wojsko oczyściło ulice i aresztowało setki osób.
Do ranka 22 grudnia rebelia rozprzestrzeniła się na wszystkie większe miasta. W telewizji została ogłoszona niespodziewana śmierć Vasile Milea, ministra obrony. Natychmiast po tym wydarzeniu Ceauşescu przejął władzę nad armią. Próbował wygłosić przemówienie do tłumu zgromadzonego przed budynkiem Komitetu Centralnego, ale ten desperacki krok został odrzucony przez buntowników, którzy zdołali dostać się siłą do budynku. Ceauşescu uciekł helikopterem do miejscowości Târgovişte, wojsko natomiast zaczęło strzelać do manifestantów.
W miejscu wydarzeń z 1989 roku, kiedy to na Piata Revolutiei zginęły od kul żołnierzy setki ludzi został postawiony pomnik, ku pamięci poległych, przedstawiający złamanego człowieka przez system socjalistyczny i jego metody wyciągania informacji, a druga statua przedstawia tego samego człowieka, ale ponownie złożonego
Ceauşescu wraz z zoną opuścili stolicę i uciekli helikopterem do rezydencji Ceauşescu w Snagov, skąd ponownie uciekli, tym razem do Târgovişte. Gdy armia kazała im lądować, porzucili helikopter obok miasta. Ceauşescu został zatrzymany przez policję, która przekazała małżeństwo wojsku.
W Święta Bożego Narodzenia, 25 grudnia, obydwoje zostali skazani przez sąd wojskowy na śmierć pod licznymi zarzutami: od nielegalnego gromadzenia bogactwa do ludobójstwa. Wyrok wykonano w Târgovişte. Cały proces był filmowany. Pośpieszny proces i obraz ciał skazańców został sfilmowany, a film niemal natychmiast wyemitowany w wielu zachodnich krajach. Film był pokazany również w publicznej telewizji rumuńskiej jeszcze tego samego dnia.
Film z procesu i egzekucji dyktatora pokazany przez telewizje na całym świecie
Nowy nagrobek Ceauşescu
Podążając tropem dyktatora dotarłem na cmentarz w dzielnicy Ghencea. Długa droga opłaciła się, unikając bezpańskich psów na cmentarzu, po kilku kilometrach błądzenia z mapą w ręku dotarłem na miejsce. Jeden ze starszych ludzi opiekujący sie cmentarzem wskazał mi nowy nagrobek dyktatora oraz marmurowy grób syna Nica. Jeszcze do niedawna grób dawnej prezydenckiej pary był zwykłą mogiłą, z małym krzyżem, jednak syn dyktatora Valentin, który do dzisiaj mieszka w Bukareszcie, po latach sądowej walki doprowadził do ekshumacji zwłok. Ekshumacja potwierdziła, że pozostałe szczątki należą do dawnej pary prezydenckiej, korzystając z okazji Valentin postawił nowy nagrobek.
Kończąc ciekawy z historycznego punktu widzenia wątek dyktatora Ceauşescu, warto dodać, że tyran miał trójkę rodzonych dzieci. (Niektóre źródła podają, że Valentin był adoptowany, czym Ceauşescu miał rozpocząć erę przygarniania sierot, jednak dotarłem do rumuńskiego, wówczas wysoko postawionego członka komitetu centralnego, który kategorycznie określił Valentina jako jedno z trzech urodzonych dzieci Eleny).
Nicu najmłodszy syn, był określany jako pijak i playboy. Podczas rewolucji w 1989 roku został aresztowany, a następnie uwolniony, by w 1990 roku zostać skazanym na 20 lat więzienia za malwersacje finansowe. W 1992 roku został zwolniony z więzienia z powodów zdrowotnych, a 26 września 1996 zmarł w Wiedniu na marskość wątroby.
Grób Nicu Ceauşescu
Valentin otrzymał bardzo dobre wykształcenie, studiował w Wielkiej Brytanii matematykę i fizykę. W grudniu 1989, podczas wydarzeń rewolucji, Valentin Ceauşescu został aresztowany wraz z innymi członkami swojej rodziny, a jego majątek skonfiskowano. Po kilku miesiącach został zwolniony. Po wieloletniej batalii prawnej nadal nie odzyskał kolekcji antyków i pieniędzy przechowywanych przez ojca na tajnych kontach w Szwajcarii.
Zoe była dobrze wykształconą matematyczką, jako nałogowa palaczka zmarła na raka płuc 1 listopada 2006.
Dzisiejszy Bukareszt to dziwna mieszanka różnych stylów w architekturze, gdzie nowoczesne budynki wyrastają obok kilkuset letnich kościołów ormiańskich
Fasada uniwersytetu przy Piata Revolutiei ufundowanego przez króla Rumunii Karola I
Jeden z najładniejszych budynków w Bukareszcie - Casa de Depuneri Consemnatiuni si Economie
najstarszy rumuński bank wybudowany w 1900 roku, w 1925 roku wyglądał tak...
Casa de Depuneri Consemnatiuni si Economie 1925 rok
Czas podsumować moje zmagania z drugim mitem Rumunii - słynnym hrabią Drakulą. Ile w tym całym micie jest prawdy?
Chyba każdy z nas oglądał słynny film na podstawie książki irlandzkiego pisarza Brama Stoker'a - "Bram Stoker's Dracula". Film ten został nakręcony w 1992 roku przez Francisa Forda Coppollę. Film ten jest którąś z licznych wariacji na temat najsłynniejszego wampira w historii filmu. Coppola wyreżyserował porywającą historię transylwańskiego szlachcica, który za sprzeciw wobec Boga zostaje ukarany wiecznym życiem pod postacią głodnego krwi demona - wampira zamieszkującego samotnie zamek w Karpatach.
Film był inspirowany słynną powieścią Brama Stoker'a - Dracula. Do sukcesu samej książki przyczynił się motyw walki dobra ze złem, którego publiczność u schyłku XIX w. bardzo pożądała w obliczu nadchodzącego nowego stulecia, co wiązało się ze wzrostem pesymizmu i obaw społeczeństwa przed przyszłością.
Nie wiadomo do dzisiaj, czy główny bohater - wampir Drakula inspirowany był postacią rzeczywistego władcy Wołoszczyzny, Wlada Palownika (Wład III Palownik zwany też Drakulą) żyjącego w XV wieku i słynnego ze swojego rzekomego okrucieństwa (głównie nabijania na pal swych wrogów oraz skazańców). Podobnie jak Wlad Palownik, powieściowy Drakula żyje na Wschodzie Europy, nieznanym zupełnie społeczności Zachodu. Niektóre fakty z życia Wlada Palownika zgadzają się z wydarzeniami z życia Drakuli – m.in. wielokrotne wyprawy wojenne jego przodków do Turcji, a także fakt posiadania brata, który okazał się zdrajcą.
Krzyż przed zamkiem Bran, który podobno zawiera modlitwy
- zaklęcia chroniące przed wampirami
Podobno właśnie słynny powieściowy Dracula miał swojego odpowiednika w życiu doczesnym. Był nim Wład III Palownik Vlad Tepesz, który żył w latach 1431 -1476. Tyran ten wsławił się wyjątkowym okrucieństwem, ponieważ wszystkich swoich wrogów traktował śmiercią w postaci nabijania na długi ostry pal moczony przez kilka godzin w occie. Jego chorą fascynacją było zadanie jak największego bólu, dlatego kazał w taki sposób palować, aby skazany przeżył jak najdłużej w cierpieniu. Podobno najbardziej wytrzymały przeżył na palu trzy dni. Rumuńskie podania głoszą również, że Vlad Tepesz czerpał przyjemność pijąc krew swoich najbardziej znienawidzonych wrogów.
Zamek Bran, który podobno był jego miejscem zamieszkania tak naprawdę nigdy nie był jego domem. Vlad urodził się w Sighişoarze i mieszkał przez lata w zamku Poenari, który dzisiaj jest jednak w niemal w ruinie.
Przepiękny zamek Bran, według mnie drugi po zamku Peleş
pod względem walorów artystycznych
Jedna z komnat zamku, pięknie umeblowana, z biblioteką i oryginalnymi meblami
Widok z balkonu zamku na dziedziniec ze studnią
Zamek Bran w formie jaką możemy oglądać dzisiaj, został zbudowany w 1619 roku. Jak niemal każdy zamek przez stulecia miał swoją długa i ciekawą historię, ale najciekawsza jest jego najnowsza.
Po włączeniu Siedmiogrodu w skład Rumunii w 1918, mieszkańcy odległej o około 30 km miejscowości Braszów podarowali zamek królowej Marii, żonie króla Rumunii Ferdynanda I. Na życzenie Marii, czeski architekt Karel Liman przebudował zamek na letnią rezydencję. Skład artylerii został zamieniony w kaplicę. Pomieszczenia garnizonowe przebudowano na apartamenty królewskie. W studni zamkowej zainstalowano windę, która zwoziła mieszkańców 60 m pod ziemię do tunelu prowadzącego do parku w dolinie. Na zamku zainstalowano trzy kabiny telefoniczne. W sierpniu 1932 roku królowa Maria wybudowała na pobliskiej rzece elektrownię turbinową, która zapewniła prąd dla zamku oraz okolicznych miejscowości Bran, Simon i Moeciu.
Zamek stał się ulubioną rezydencją letnią królowej Marii, która urządziła swoje apartamenty w stylu niemieckiego i włoskiego renesansu z wpływami sztuki lokalnej. Po jej śmierci w 1938, zamek odziedziczyła jej najmłodsza córka, księżniczka Ileana. Ileana przebywała tu często wraz z rodziną. W 1944 przeniosła się tu z dziećmi na stałe. Nieopodal zamku założyła szpital, który nazwała Szpitalem Serca Królowej, a do Branu przywiozła szkatułę z sercem swojej matki.
Po abdykacji króla Michała w 1947, zamek przejął komunistyczny rząd Rumunii. Opuszczona budowla popadła w ruinę, jednak kilka lat później rzeprowadzono jednak jego remont i w 1956 otwarto go dla zwiedzających.
W 2006 roku w ramach postępowania restytucyjnego, rząd Rumunii zwrócił zamek Dominikowi Habsburgowi, najmłodszemu synowi księżniczki Ileany. Po wielu tarapatach prawnych, odwołań Parlamentu Rumunii w końcu utrzymano decyzję w mocy i spadkobierca Dominik, który jest artystą i żyje wygodnie w Nowym Jorku, postanowił wystawić zamek na sprzedaż. Dzisiaj każdy kto dysponuje kwotą 25 milionów dolarów może stać się jego posiadaczem.
Podczas pobytu w Rumunii zwiedziliśmy cztery zamki, jednak jeden z nich, Peleş zrobił na nas największe wrażenie.
Zamek Peleş jest wspaniale położony, blisko miejscowości Sinaia, do której możemy dostać się pociągiem z Bukaresztu w niecałe 3 godziny jazdy. (Bilet - 35 RON).
Malowniczo położony dworzec kolejowy w miejscowości Sinaia
Zanim jednak dotrzemy do zamku, musimy pokonać kilka kilometrów, powoli wspinając się na wzgórze, które rozpoczyna się zaraz za stacją kolejową. Autorzy przewodnika Lonely Planet, zdecydowanie popełnili przekłamanie, informując turystów, że dotarcie do zamku to tylko 20 minut spaceru. Nam zajęło to ponad godzinę szybkim krokiem.
Dosyć intrygującym zdarzeniem było spotkanie informacji na pobliskim drzewie,
informującym o potencjalnej możliwości spotkania głodnego misia
Zamek Peleş był pierwszym zamkiem w Transylwanii, który posiadał centralne ogrzewanie i zasilanie elektryczne. Został wybudowany na polecenie Króla Rumunii Karola I, jako letnia rezydencja, w niemiecko renesansowym stylu. Budowa zamku rozpoczęła się w 1875 roku. Trwała 39 lat, podczas, których 400 artystów pracowało nad ostatecznym wizerunkiem zamku. Pech chciał, że zamek został ukończony zaledwie kilka miesięcy przed śmiercią króla Karola I.
Zamek ukryty w lesie, widoczny z pobliskich zabudowań
Przepiękny zamek widoczny na tle zaśnieżonych szczytów Karpat
Pomnik króla Karola I znajdujący się w ogrodzie, przed fasadą zamku
Podczas ery dyktatora Ceauşescu, zamek i jego 160 przepięknie zachowanych i umeblowanych pomieszczeń, był przeznaczony jako ustronne, ciche miejsce spotkań przywódców państw ówczesnego świata. To właśnie tutaj Ceauşescu gościł między innymi prezydentów USA Richarda Nixona i Geralda Forda, przywódcę Libii Muammara al-Kaddafi'ego czy przywódcę palestyńskiego Jasera Arafata.
Zwiedzanie trwa około godziny, każda sala zapiera dech w piersiach swoim bogactwem, przepychem, złotymi zdobieniami w różnych stylach. Byliśmy naprawdę zdumieni, że jest jeszcze taki obiekt na świecie, który w tak doskonałym stanie zachował się dla potomnych. Na początku zwiedzania zostaniemy wyposażeni w specjalne filcowe kapcie, nakładki na buty, celem zachowania dywanów w dobrej kondycji (takie, jakie pamiętamy z naszych muzeów dokładnie z czasów PRL).
W niniejszej relacji nie ma zdjęć z wnętrza zamku, ponieważ opłata za możliwość fotografowania to 75 RON! Opłata za wejście, w zależności od trasy zwiedzania to od 20 do 50 RON. Podobno latem ruch turystyczny jest tak wielki, że aby zwiedzić zamek trzeba kilka dni wcześniej rezerwować sobie bilety wstępu.
Jedna z wielu wspaniałych rzeźb w zamkowych ogrodach
Wracając z wyższej partii miejscowości w kierunku dworca, niemalże przy samym dworcu kolejowym, znajduje się stary cmentarz z czasów istnienia Monarchii Austro-Węgierskiej, która istniała w latach 1867–1918. Właśnie tutaj, na małym cmentarzu, na nagrobkach poległych w okolicach żołnierzy, możemy obejrzeć bardzo rzadkie fotografie nagrobne z tamtego okresu (nagrobki mają daty pochówków 1910-1916 rok).
Mały cmentarz w miejscowości Sinaia
Miejscem, z którego najłatwiej zwiedzić wszystkie najciekawsze zamki w Karpatach jest ich stolica, miasto Braszów. Do miasta dostaniemy się wygodnym pociągiem lub autobusem bezpośrednio z Bukaresztu. Czas przejazdu to około 3,5 godziny.
Panorama starego miasta, po lewej stronie fragment katedry o nazwie Czarny Kościół, Schwarze Kirche która została zbudowana w 1385 roku. Jednym z pierwszym kaznodziei głoszących słowo boże w katedrze był Johannes Honterus, który od 1530 wykładał w dawnej stolicy Polski Krakowie, co ciekawe, był on też nauczycielem Izabeli Jagiellonki, polskiej królewny i księżniczki litewskiej, a później królowej Węgier.
W Braszowie znajduje się jedna z najwęższych uliczek w Europie, jak można przeczytać powyżej jest ona szeroka na 132 cm i długa na 83 metry. Tak podobno kiedyś wyglądały uliczki w średniowiecznych miastach. Dzisiaj dosyć ciężko do niej trafić, trzeba uzbroić się w odpowiednią mapę.
Po zwiedzeniu najciekawszych zamków w rumuńskich Karpatach postanowiliśmy zobaczyć jak wygląda wybrzeże morza czarnego od strony Rumunii. W tym celu pojechaliśmy autostradą na wschód do miejscowości Konstanca. Ta nadmorska miejscowość to ewenement na skalę całego kraju. Latem nie odróżnimy Konstancy od Miami!!! Ten kurort przyciąga wszystkie lokalne gwiazdy, to tutaj ceny są najwyższe w całym kraju, apartamenty kosztują w milionach euro.
Styczeń dla Konstancy i tak był znacznie łaskawszy, niż dla naszych nadmorskich kurortów. Kiedy w Bukareszcie zrobiło się naprawdę zimno i temperatura spadła do dwóch kresek poniżej zera, w Konstancy były 4 stopnie na plus!
Przepiękny, ale zrujnowany budynek dawnego kasyna - od wielu lat domagający się renowacji
Konstanca to największy port handlowy Rumunii leżący nad Morzem Czarnym. Zaledwie 5 km od miasta znajduje się miejscowość Mamaia. To właśnie tutaj załoga Top Gear kręciła swój program. Poniżej znajduje się jeden z odcinków tego programu nakręcony właśnie tutaj.
W Konstancy wstąpiliśmy do zachwalanej przez wszystkich słynnej rybnej restauracji. W miłym towarzystwie naszych znajomych słuchaliśmy ciekawych opowieści o Rumunii oraz kosztowaliśmy naprawdę wyśmienitych dań rybnych.
Nasze przewodniczki po Konstancy i Mamaii
Ryba przyrządzona z sałatką w avocado, jeszcze kilka godzin wcześniej pływała w lodowatych o tej porze wodach Morza Czarnego
Moja decyzja odnośnie wyboru gatunku ryby na danie główne była monotematyczna, łosoś to król wszystkich ryb!
Pisząc o potrawach w Rumunii nie można zapomnieć o najważniejszych potrawach narodowych. Na zdjęciu powyżej znajduje się talerz z mamałygą oraz mięsem wieprzowym pieczonym na ogniu (dosyć suche mięso). Całość dopełnia kapusta - kiszona w Rumunii w całości i szatkowana dopiero przed podaniem.
Będąc w Bukareszcie koniecznie trzeba zjeść obiad w najsłynniejszej restauracji w Rumunii: CARU' CU BERE. To restauracja z własnym browarem, z kilkusetletnią tradycją. Jedzenie jest naprawdę wykwintne, świeże i wyjątkowo podane przez obsługę w strojach z początku XX wieku. Jedynym minusem jest cena potraw. Trzeba pamiętać, że nie ma możliwości znaleźć wolny stolik wchodząc do restauracji bez wcześniejszej rezerwacji!
Kolejna wersja mamałygi - tutaj z małymi gołąbkami zawiniętymi w liście świeżej kapusty, wraz z piekielnie ostrą papryką oraz boczkiem ze śmietaną. Jedząc taką porcję w ciągu dnia, nie musimy się już martwić, że będziemy głodni :)
Informacje praktyczne:
Rumunia to nadal dosyć tani kraj, zarówno w podróżowaniu budżetowym jak i komfortowym. Najlepiej przyjechać tutaj w miesiącach kwiecień-październik, kiedy to temperatura jest wystarczająca do komfortowego zwiedzania. Nasz pobyt miał miejsce w styczniu, podczas zimowych ferii w Polsce. Nie było jednak problemów z niską temperaturą, kraj ten leży jednak znacznie bardziej na południe, więc z dotkliwą zimą mieszkańcy Rumunii rzadko się stykają.
Koszty żywności są wyjatkowo wysokie, nawet w stosunku do polskich cen. Należy założyć, średnio 20 do nawet 50 % wyższe ceny przy planowaniu budżetu na posiłki i produkty żywnościowe w sklepach spożywczych. Ceny są naprawdę wysokie, ponieważ Rumunia bardzo mało produkuje, natomiast wszystko co niezbędne importuje w dużych ilościach. Ceny przejazdów pomiędzy miastami sa zbliżone do cen w Polsce. Noclegi w hotelach 2-3 gwiazdkowych coraz bardziej zbliżają się do cen europejskich i ciężko znaleźć przyzwoity nocleg za cenę niższą niż 50 euro.
Polecamy nie głaskać wszechobecnych bezpańskich psów, z którymi Rumunia nie może sobie poradzić przez ostatnie kilkanaście lat. Bukareszt to miejsce, gdzie nadal występuje zjawisko największej ilości pogryzionych osób przez bezpańskie, żebrzące psy.
Samochód można wypożyczyć już od 19 euro za dobę, (Dacia Logan) radzę się jednak dobrze zastanowić, ponieważ, poziom kultury jazdy kierowców rumuńskich jest zbliżony do poziomu kultury jazdy na bliskim wschodzie.
Rumunia to bardzo mili ludzie, ciekawe zabytki oraz wyjątkowo malowniczy kraj. Nie ma się zatem co zastanawiać, jeśli planujesz wyjazd do Rumunii po prostu przekonaj się sam, jak ciekawy jest to kraj.